Świadomy slow marketing

Digital marketingiem zajmuję się zawodowo od 8 lat. Mam za sobą pracę na etat dla różnych firm, w tym firm technologicznych, agencji interaktywnych i reklamowych. W tym czasie otarłam się o wiele obszarów online marketingu, począwszy od e-PR, social media, reklamy online, poprzez marketing szeptany, SEO, po budowanie strategii w oparciu o (moje ulubione) inbound marketing i design thinking. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o moim doświadczeniu, zapraszam na LinkedIn.

Nauka czegoś o sobie i otwarcie oczu

Po jakimś czasie pracy na etat, odkryłam, że rytm pracy od 9 do 5 nie jest do końca dla mnie. Mimo napotkania wspaniałych ludzi na swojej drodze (z czego nawiązało się kilka wielkich przyjaźni!), spotkałam też osoby, których podejście do rozwoju i zarządzania firmą, budowania zespołu, czy metod marketingowych było mi zdecydowanie dalekie. Z czasem przekonałam się, że preferuję pracę niezależną i nie ma w tym nic złego. Bardzo chciałam przejść ‘na swoje’, jednak zewsząd straszono mnie ryzykiem “straty stabilności” (tak jakby etat był jej gwarancją… Poza tym, co ciekawe najgłośniej straszyły mnie osoby, które nigdy wcześniej nie miały własnej działalności!). Obawiałam się więc nieco tej zmiany, jednak życie samo pchnęło mnie ku tej decyzji. U mojego narzeczonego pojawiły się wtedy problemy zdrowotne i musiał wyjechać na jakiś czas za granicę. Nie zastanawiając się ani chwili założyłam działalność i pojechałam z nim. Wtedy najważniejsza była dla mnie możliwość pracy zdalnej, niezależnej od lokalizacji. Dopiero bycie “pod ścianą” sprawiło, że wskoczyłam na głęboką wodę. Z czasem powstał mój blog o freelancingu i pracy zdalnej, który możesz poczytać tutaj. 

Na początku wykonywałam zlecenia marketingowe głównie dla firm technologicznych, ale szybko nawiązałam współpracę z międzynarodową 100% zdalną agencją digital marketingową, realizującą projekty dla największych na świecie firm technologicznych, takich jak Microsoft, Twitter, Oracle. Praca na swoim okazała się dla mnie najlepszą szkołą marketingu, jaką mogłam odbyć! Zetknęłam się z zupełnie innym podejściem zarówno do marketingu, jak i rozwijania firmy, podejścia do ludzi, a także… nauki na błędach. Spotkałam wspaniałych freelancerów z całego świata współpracujących z agencją w 100% zdalnie. Dało mi to także możliwość spojrzenia z dystansem na polskie podwórko i firmy, w których wcześniej pracowałam. To właśnie skłoniło mnie do założenia tej strony.

Dlaczego slow marketing?

Żyjemy w rzeczywistości, w której wszystko ma być zrobione na wczoraj, ASAP i oczywiście z najlepszymi wynikami. Jednak kiedy tak pędzimy, umykają nam różne rzeczy. Przez ostatnich parę lat byłam uczestniczką przeróżnych procesów w firmach. Wielokrotnie działo się dokładnie to, co opisałam wyżej. Wdrożenia projektów, kampanii, czy usług jak najszybciej, bez odpowiedniej komunikacji z działami firmy, bez wcześniejszej strategii, analizy grupy docelowej, a potem… Wielka kupa. Na drugiej strony szali, w niektórych firmach wiele procesów zajmuje zbyt dużo czasu, co w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości nie ma szans na sukces. W międzyczasie marnuje się go na wlekące się procesy decyzyjne. Skutek ten sam – kupa. I co dzieje się dalej w obu przypadkach?

W większości firm z jakimi się zetknęłam następuje szukanie winnego i obwinianie. W firmie robi się niezdrowa atmosfera i wszystkie siły skupione są na tym by “wyciągnąć konsekwencje”. I gdzie to prowadzi? Przeważnie do nikąd. Ktoś obrywa po łapach, reszta się boi, zaczynamy od zera. A można inaczej. W ostatnich latach miałam okazję pracować z liderami, którzy praktykowali zupełnie inne podejście. Podejście, które mówi, że bez popełniania błędów się nie rozwijamy. Że błędy są po to by wyciągać z nich lekcje (zwłaszcza w biznesie!). Niby takie oczywiste, a tak rzadkie w wielu firmach!

Popełnianie błędów nie dotyczy tylko małych niedoświadczonych firm. Błędy popełniają wszyscy. Wielkie korporacje, doświadczone agencje marketingowe, światowi liderzy. Grunt, to co z tym dalej zrobimy i jakie lekcje z tego wyciągniemy. Kiedy  pracowałam nad analizą takich procesów, zazwyczaj okazywało się, że powodem klęski w jakimś obszarze było pominięcie ważnych kroków po drodze i zbytni pośpiech w kluczowych kwestiach, niewystarczający research, niezadanie właściwych pytań (lub ich brak), pominięcie kluczowych informacji, marnowanie czasu na podejmowanie decyzji. To trochę tak, jakbyśmy chcieli szybko zbudować dom i z pośpiechu zapomnieli zbudować fundamentów i sprawdzić w jakiej okolicy będziemy mieszkać!

Slow, czyli…?

Analizując te doświadczenia, pomyślałam, że bardzo chciałabym przekazać nieco moich doświadczeń na ten temat i pomóc innym marketerom. Mając tą misję na czele przyszły mi do głowy słowa: ‘slow marketing’ i ‘świadomy marketing’. Slow, nie oznacza tu braku efektów, czy zawieszanie działań marketingowych, wręcz przeciwnie! To stosowanie świadomych procesów angażujących różne działy firmy, dzięki którym pozyskane informacje przysłużą się do skuteczniejszych działań.  “Slow marketing” to też nauka wewnętrznej komunikacji i współpracy w firmie, wymiany wiedzy i informacji, a także organizacja przestrzeni na testowanie,  analizowanie, udoskonalanie i optymalizowanie działań. Nie przekonuję zatem zrobienia przerwy, zaprzestania działań i pozostania daleko za konkurencją, a raczej wzniesienia się na wyższy poziom i spojrzenia na kluczowe działania i procesy w firmie bardziej świadomie.

Jakich obszarów dotyczy świadomy slow marketing?

Jak się zapewne domyślacie (jeśli dotrwaliście do tego miejsca), moim celem nie będzie serwowanie szybkich rozwiązań maketingowych (typu “5 sposobów na…”) bo to nie jest droga, która według mnie działa na dłuższą metę. Podejście, które będę pokazywać i promować zawiera się w tych pięciu punktach (które będę omawiać w kolejnych wpisach):

1. Marketing to nie cel sam w sobie, to tylko narzędzie.
2. Nie ma szybkich i gotowych rozwiązań marketingowych.
3. Marketing jest częścią każdego działu firmy, a nie odrębnym działem.

4. Marketing nie jest ani mniej ani bardziej ważny od sprzedaży, jest jego integralną częścią.
5. Publikowanie wartościowych treści jest super ważne, ale nie o wszystkim i nie dla wszystkich.

Będę dzielić się z Wami moimi doświadczeniami, potknięciami, błędami, lekcjami i procesami, które mogą pomóc innym marketerom, freelancerom, firmom i agencjom marketingowym w budowaniu i rozwijaniu własnej marki.

Dajcie znać z jakimi problemami zmagacie się w marketingu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *